Polski Alarm Smogowy opublikował ranking smogowych rekordzistów za 2024 rok, oparty na oficjalnych danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Dwa największe miasta w tym niechlubnym zestawieniu to Katowice i Gliwice. Co więcej, Katowice są jedyną stolicą województwa w rankingu. To niepokojący sygnał.
W rankingu dominują mniejsze miejscowości, co było do przewidzenia – to właśnie tam problem tzw. niskiej emisji bywa najtrudniejszy do rozwiązania. Metropolie, dzięki konsekwentnie realizowanej polityce antysmogowej, ograniczyły emisje z domowych kotłów i pieców. W Krakowie, dawnym smogowym symbolu Polski, w 2024 roku po raz pierwszy nie odnotowano przekroczeń norm rakotwórczego benzo(a)pirenu. To efekt m.in. całkowitego zakazu spalania węgla i drewna oraz skutecznego egzekwowania przepisów.
Tymczasem w Katowicach i Gliwicach problem wciąż nie został opanowany. Choć bardzo wiele się zmieniło na lepsze (co zawsze warto podkreślać), oba miasta – nowoczesne, dynamiczne i przyciągające inwestycje – pozostają na niechlubnej liście smogowych liderów. W 2024 roku Katowice odnotowały średnioroczne stężenie pyłu PM10 na poziomie 30 µg/m³, a Gliwice 29 µg/m³. Dodatkowo Gliwice znalazły się także w rankingu miast z najwyższą liczbą dni smogowych – ze wskaźnikiem dokładnie 35 dni.
Nowoczesnym, dynamicznie rozwijającym się miastom, takim jak Katowice i Gliwice, po prostu nie przystoi taka smogowa skaza na wizerunku. Czas na zdecydowane działania: skuteczne kontrole, realne wsparcie dla mieszkańców w wymianie źródeł ciepła i egzekwowanie obowiązków wynikających z uchwały antysmogowej.
