W powszechnym przekonaniu wieś kojarzy się z czystym powietrzem. Tymczasem rzeczywistość bywa zupełnie inna. Dane z corocznych raportów Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i rankingów jakości powietrza jednoznacznie pokazują, że to właśnie małe miasta i tereny wiejskie najczęściej zmagają się z największym poziomem zanieczyszczeń powietrza.
Dlaczego tak się dzieje? Kluczową rolę odgrywa niska emisja, czyli zanieczyszczenia pochodzące z domowych instalacji grzewczych – głównie starych pieców i kotłów na węgiel oraz drewno. Na terenach wiejskich brakuje dostępu do sieci ciepłowniczych i gazowych, przez co wielu mieszkańców nadal korzysta z tzw. „kopciuchów”.
Miasta z najwyższym rocznym stężeniem pyłów PM10 czy rakotwórczego benzo(a)pirenu w 2024 roku to: Nowa Ruda, Sucha Beskidzka, Myszków, Rabka-Zdrój, Tuchów Opatów, Skarżysko-Kamienna, Chojnów, Szczawno-Zdrój, Olkusz, Zabierzów, Łagów, Działdowo, Knurów, Zawiercie. Żadne z tych miejsc nie jest dużą aglomeracją – to dowód, że największe problemy z jakością powietrza często występują poza głównymi ośrodkami miejskimi.
Warto zaznaczyć, że rankingi nie oddają pełnej skali problemu, ponieważ uwzględniają jedynie te miejscowości, na terenie których działają stacje państwowego monitoringu jakości powietrza. Tymczasem wiele mniejszych gmin – szczególnie wiejskich – nie jest objętych bezpośrednim monitoringiem. Widoczny jest jednak wyraźny trend: im mniejsza miejscowość, tym większy problem z zanieczyszczeniem powietrza, przede wszystkim w sezonie grzewczym.
Walka ze smogiem to nie tylko problem wielkich miast – przeciwnie, tereny wiejskie i małe gminy są dziś na pierwszej linii frontu. Uświadomienie sobie tego faktu to pierwszy krok do poprawy sytuacji – poprzez edukację, wsparcie i wymianę źródeł ciepła.
